29.04.2015

Spring - stemplowanie z Lorą #2



Pierwszą edycję stemplowania z Lorą wspominam z wielkim sentymentem. Był to pierwszy projekt, w którym zdecydowałam się wziąć udział.

Poznałam dzięki temu mnóstwo świetnych dziewczyn i odkryłam wiele ciekawych blogów.

Dlatego gdy dowiedziałam się, że Lora robi kolejną edycję stemplowego projektu, bez zastanowienia zapisałam się i... i jestem! ;)

W pierwszym tygodniu, tematem przewodnim jest wiosna. Uwielbiam wiosnę, to moja ulubiona pora roku. Nie jest za ciepło, ani za zimno. Wszystko pachnie, nabiera kolorów i odżywa po okropnej zimie.

Myśląc nad zdobieniem na ten tydzień, doczekałam się w końcu moich płytek z Born Pretty Store. Zdecydowałam się na wzór ptaszków siedzących na kablach z płytki BP-58. Do tego zrobiłam gradientowe tło, które miało imitować zachód słońca.

W tym celu użyłam Golden Rose Rich Color 47 i 46, nałożonych na bazę z białego Rich Color 76. Pozostałe paznokcie pomalowałam różowym RC 46. Niestety robiłam to dość późno i pomimo top coatu, w wielu miejscach odcisnęła mi się pościel, a kciuk znacznie uszkodził ;(
Niemniej jednak, zdobienie nosi mi się niezwykle przyjemnie i ciężko mi będzie się z nim rozstać ;)









Do zrobienia mani użyłam:
- Golden Rose Rich Color 46
- Golden Rose Rich Color 47
- Golden Rose Rich Color 76
- Golden Rose Rich Color 35
- Essence Fruity top coat
- płytka BP-58



Pozostałe prace możecie zobaczyć tutaj:

25.04.2015

Projekt stemplowej maniaczki, eleganckie


Długo mnie nie było...
Cały tydzień chorowałam. Co prawda starałam się być z Waszymi wpisami na bieżąco, jednak moje paznokcie zostawiłam w świętym spokoju.

Jest już lepiej i pora na kolejny tydzień projektu stemplowej maniaczki ;)

Miało wyglądać trochę inaczej - różyczki miały być białe, ale moje maleństwo Mundo de Unas odmawia współpracy ;( Postawiłam więc na sprawdzoną czerń.


Bazą jest jeden z ostatnich nabytków czyli Golden Rose Rich Color 05. Kupowałam go z nadzieją, że będzie godnym zastępcą mojego ulubionego, wycofanego nudziaka z Wibo i są na to duże szanse. Kolor jest zbliżony, tylko trafił mi się egzemplarz z bardzo gęstą formułą, co nie jest podobne do Rich Color. Może był otwierany wcześniej, zanim go kupiłam? :(

Jeśli chodzi o stemple, w tym tygodniu postawiłam na różyczki. Stemplowane oczywiście czarnym Rich Color. Wzór pochodzi z płytki XIUA-31. Całość przywodzi mi na myśl poduszki lub zasłonki w stylu vintage.

Te same stemple, tylko na białym tle pokazywałam tutaj. Niby różni się tylko kolor bazowy, a jednak mam wrażenie, że to kompletnie różne zdobienia ;)














Do zrobienia mani wykorzystałam:
- Golden Rose Rich Color 05
- Golden Rose Rich Color 35
- płytka XIUA-35
- Bell TOP Shiny

18.04.2015

Projekt stemplowej maniaczki, kolorowanka

Kolejny tydzień wyzwania stemplowego zakładał jedno z najtrudniejszych odsłon stemplowania - kolorowanie stempli.

Efekt jest świetny, ale sam proces tworzenia może być odstraszający dla wielu.

Kiedy pierwszy raz robiłam naklejki, poszło mi nie za dobrze. Naklejki odstawały od paznokci, zahaczały o włosy i były irytujące.

Czy tym razem było tak samo? :)

Od początku wiedziałam, że chcę zrobić kwiatki. W końcu wiosna nareszcie do nas przyszła, wszystko kwitnie, pachnie i cieszy oczy. Poza tym, kwiatki to bardzo wdzięczny wzór. Rzadko kiedy wychodzi źle.

Z tworzeniem naklejek miałam małą przeprawę. Najpierw odbiłam wzór na koszulkę. Odczekałam kilka godzin, żeby kolorując go nie rozmazać. Po kolorowaniu naklejki schły przez noc. Nałożyłam na nie warstwę top coatu i po jakimś czasie, gdy starałam się je odkleić, naklejki odchodziły... bez czarnych stempli. Kontury zostawały na koszulce, a wypełnienia odchodziły.

Zirytowałam się i zabrałam się za robienie innych naklejek, z zupełnie innym wzorem. Je też zostawiłam do wyschnięcia na noc. I kolejnego dnia (tak dla pewności) spróbowałam jeszcze raz odkleić kwiatki. I co? I odkleiły się bez problemu, razem z wzorem. Niech mi ktoś wyjaśni, co za humorki miały dzień wcześniej...

Naklejki nakleiłam na biały, wyschnięty lakier. Pomalowałam go cieniutką warstwą top coatu i dopiero przytwierdziłam naklejki. W większości udało mi się wygładzić i docisnąć wszystko tak, by nie odstawało i nie zahaczało :)













Do zrobienia mani wykorzystałam:
- Golden Rose Rich Color 76
- Sally Hansen Xtreme Wear 340 Mint Sorbet
Barry M GNP5 Blueberry 431
Lakier dzbanuszek bez nr (środki kwiatków)
- Golden Rose Gel Look
- Golden Rose Rich Color 35
- płytka flowers-04 kupiona na Aliexpress

13.04.2015

Ciekawska trzynastka: Jakich składników unikać w lakierze do paznokci?

Analizowanie składów kosmetyków. Kto z nas o tym nie słyszał? Nawet jeśli nie bardzo mamy o tym pojęcia, to i tak w sklepie spoglądamy na skład szukając tych pozycji, którymi nas straszą (jak na przykład parafina w produktach do twarzy). Ale czy zastanawiamy się nad tym kładąc lakier na paznokcie?

Przyznam, że ja nie. Do niedawna. Postanowiłam zgłębić ten temat i podzielić się z Wami w przystępny sposób. 




Składy lakierów są jeszcze tak mało istotne dla konsumentów, że na wielu buteleczkach nie ma o nich żadnej wzmianki. Strona producenta również takich informacji nie podaje. Często kupujemy więc kota w worku.

Każdy lakier zawiera substancje, które sprawiają, że jest on właśnie lakierem i ma jego właściwości.
Najwięcej jest substancji filmotwórczych, które tworzą twardy, odpryskujący film, ale o niskim połysku. Następnie mamy żywice, które modyfikują właściwości filmu i zwiększają jego przyczepność. Aby zwiększyć elastyczność i trwałość filmu, dodaje się plastyfikatory. Rozpuszlaniki i rozcieńczalniki umożliwiają aplikację, potem odparowują z paznokcia. Aby lakier miał kolor, zawiera pigmenty, guaninę, mikę i składniki kryjące. W lakierze znajdziemy również stabilizatory, które zapobiegają osadzaniu się cząstek pigmentów.


Za substancje szkodliwe w lakierach do paznokci uważa się; toluen, formaldehyd, ftalany, kamforę, alkohol izopropylowy.

Toluen (Toulene) - jeden z najtańszych rozpuszczalników i składników modyfikujących właściwości filmu. Sprawia, że lakier nałożony na paznokcie ma gładką powierzchnię. Nie jest zakazany, jednak wiele krajów europejskich jak Niemcy czy Wielka Brytania wprowadzają ograniczenia w jego stosowaniu. Dlaczego?
Długotrwałe wdychanie toluenu może prowadzić do bólu i zawrotów głowy, duszności.

Formaldehyd (Formaldehyde) - składnik odpowiadający za twardość lakieru. Jest zaklasyfikowany jako substancja rakotwórcza, jednak dopuszczalne jest jego stosowanie w ilości nie więcej niż 5%. Na opakowaniu powinna znaleźć się informacja o jego występowaniu w składzie. Firmy powoli odchodzą od jego używania ze względu na możliwość uczulenia, szczególnie u osób wrażliwych.

Ftalany (DBP) - są to plastyfikatory, rozpuszczalniki i skażalniki alkoholu etylowego zawartego w lakierach. Przedłużają utrzymywanie się lakieru na paznokciach. Podobno niedozwolone do stosowania w Europie, jednak wiele z lakierów ma je w składzie.. Lakiery pochodzące z Ameryki mają ten składnik, ponieważ nie jest on tam zakazany. Przeprowadzono badania, dzięki którym odkryto, że składnik ten ma bardzo zły wpływ na dzieci. Dzieci kobiety w ciąży, które miały styczność z tym składnikiem (nawet w niewielkiej ilości!) miały po urodzeniu problemy z narządami układu rozrodczego oraz funkcjonowaniem mózgu.

Kamfora (Camphor) - chłodzi, dezynfekuje, działa przeciwzapalnie i złuszcza naskórek. Jednak dłuższe wdychanie jej oparów może doprowadzić do zatrucia organizmu.

Alkohol izopropylowy (isopropyl alcohol) - jest najmniej szkodliwym składnikiem, jednak działa wysuszająco na płytkę paznokcia oraz skórki wokół, często jest uczulający.


Wiele z tych składników znaleźć można w lakierach znanych i często kupowanych firm jak MAC, Inglot, Essie czy Sally Hansen. Kupując te lakiery nie mamy świadomości, co jest w nich zawarte, ponieważ często brak na nich składu. Nawet jeśli są, mało kto orientuje się, które ze składników są niekorzystne dla naszego zdrowia.

Może pora to zmienić?


Źródła: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8

12.04.2015

Jakie lakiery przygarnęłam w weekend zniżek?

W przeciwieństwie do poprzedniego weekendu zniżek, do tego nie przygotowywałam się wcale. Nie przeglądałam internetów w poszukiwaniu wymarzonych odcieni, nie spisałam listy i poszłam na żywioł.



Dlaczego wybrałam zakupy spontaniczne? Bo frustracją kończy się to, gdy jakiegoś koloru brakuje na stoisku a ja już tak bardzo się napaliłam. Potem jeżdżę między różnymi centrami handlowymi w poszukiwaniu mojego upragnionego egzemplarza.
Wolałam wybrać coś z dostępnego asortymentu. Tak czy siak przepuszczam na lakiery majątek, do tego już przywykłam.

Tym razem w Golden Rose nie miałam takiej spiny jak ostatnio. W końcu mam już 10 pieczątek uzbieranych i wystarczy, że zbierze się lista lakierów, których pragnę i pójdę wykorzystać zniżkę, nie musiałam kupować wszystkiego dzisiaj :)

W szaleństwie towarzyszyła mi moja niezastąpiona Mary. Wpadłyśmy też do nowo otwartego sklepu Flormar.

Oto w co się wzbogaciłam:



Golden Rose Rich Color 64 to piękny kolor. Pastelowy koral (o ile taki kolor istnieje... w mojej gamie kolorystycznej istnieje). Po powrocie do domu nie mogłam się powstrzymać i od razu pomalowałam nim paznokcie. Zdradzę też, że całkiem dobrze odbija wzorki :)

Golden Rose Rich Color 46 to piękny pastelowy róż. Mam nadzieję, że będzie przyzwoicie krył i będzie moim różem idealnym, którego od tak dawna szukałam.



Golden Rose Rich Color 82 to jasny, beżowy nude. Idealnie nadaje się pod stemple. Długo się nad nim zastanawiałam, bo jest bardzo podobny do 05, na który byłam już zdecydowana na 100%. Jak widać przygarnęłam i jego :)

Golden Rose Rich Color 05 to ciemniejszy nude, bardziej szary i zimny. Mam nadzieję, że będzie godnym zamiennikiem mojego ukochanego nude z wibo, który został wycofany :(



Golden Rose Holiday 82 to piękne złoto. Ostatnio bardzo podoba mi się dodawanie jednego złotego paznokcia do innych kolorowych. Do tego jest piaskowy <3
 Planowałam go kupić od dawna. Prawie o nim zapomniałam w ferworze zakupów, ale dzięki Mary się ogarnęłam - ona też przygarnęła ten lakier :)

Golden Rose Holiday 83 to zwyczajna biel, którą zamierzam stosować pod stemple. Mam nadzieję, że nie będzie się zbytnio brudziła.



Golden Rose Rich Color 35 - to moja trzecia buteleczka. Poprzedni był wysłużonym towarzyszem stemplowania.

Golden Rose Nail Expert Beauty Oil - kupiłam do olejowania skórek, ponieważ używany przeze mnie olejek nie daje efektów. Mam nadzieję, że ten spisze się świetnie :)



Flormar 429 - to piękny kolor, który bardzo trudno było uchwycić na zdjęciu. Biegałam z aparatem, wyginałam się na wszystkie strony, ale za nic nie chciało wyjść. W rzeczywistości kolor jest ciemniejszy, mniej szary. Mam nadzieję, że przy mani z nim w roli głównej uda mi się uchwycić jego prawdziwy kolor. To mój pierwszy lakier tej firmy, zobaczymy jak się będzie sprawował.


Jak poszły Wasze zakupy? A może jeszcze nie skorzystałyście ze zniżek?
Przypominam, że kupony znajdują się w aktualnej Grazii i Twoim Stylu.

10.04.2015

Projekt stemplowej maniaczki, black & white


Skoro już oficjalnie przyznałam się (przede wszystkim sama przed sobą) do stemplomaniactwa, postanowiłam wziąć udział w kolejnym projekcie, którego żadna stemplomaniaczka nie może przegapić! Mowa o Projekcie stemplowej maniaczki u Red Rouge.
Wy też możecie dołączyć!

Poprzedni taki projekt bardzo przypadł mi do gustu, a jego efekty możecie zobaczyć w tym poście. Wtedy największą popularnością na moim blogu cieszył się właśnie pierwszy: czarno-biały tydzień.

Tak jak wtedy i tym razem nie jestem do końca zadowolona. Stemple nie odbiły się za dobrze. Mój czarny lakier z GR powoli umiera, ale czekam na prawdziwe cudeńka do stemplowania, powinny być na dniach - na pewno o nich napiszę :)

Jako bazę nałożyłam Golden Rose Rich Color 76. Nadal zachwycam się nad jego idealnym kryciem i konsystencją.  Trzy paznokcie ostemplowałam czarnym Golden Rose, na dwa pozostałe nałożyłam prześliczny "jajeczkowy" lakier od Seventeen, który kupiłam w Londynie. Heksy zatopione są w dziwnej bazie. Niby w buteleczce jest biała, ale tak naprawdę jest słabo kryjąca, biała z niebieskimi tonami. Dobrze, że pod spód nałożyłam biały lakier :)

Płytka, której użyłam to hehe 036, którą w akcji mogliście zobaczyć już tutaj.









Do mani wykorzystałam:
- Golden Rose Rich Color 76
- Golden Rose Rich Color 35
- Seventeen Chalk dots Speckled
- płytka hehe 036


Następne tygodnie zapowiadają się interesująco:


Kto z Was bierze udział?

07.04.2015

DIY organizer/ pokrowiec na płytki do stempli

Wpadłam w stemplowanie jak śliwka w kompot. Kupując swój pierwszy zestaw: małego różowego stempla, słabo wyżłobionej płytki i białego lakieru do stempli z Essence, nie spodziewałam się, że stemple aż tak mnie wciągną.

Nie ma co ukrywać, moja kolekcja płytek zaczęła się powiększać a trzymanie ich luzem na dnie pudełka z lakierami zaczęło być upierdliwe. Jak to u mnie - część gdzieś się zawieruszała (akurat wtedy, kiedy chciałam ich użyć) a potem w niewyjaśnionych okolicznościach się znajdowała, części nie odzyskałam do dzisiaj.

Czekając na kolejne kilkanaście nowych szczęść postanowiłam sprawić im jakieś porządne mieszkanko.

Zaczęłam od rozeznania się w cennikach pokrowców na płytki:

Pokrowiec z Born Pretty Store był dla mnie za mały - nie miałabym jak schować większych płytek. Poza tym sposób ich przeglądania zupełnie do mnie nie przemawiał. Koszt to 5.29$ za miejsce na 24 okrągłe płytki. BPS ostatnio wypuściło nowy, większy pokrowiec, w którym na upartego, na końcu można wrzucić luzem większe płytki. Koszt to 31,89$ za miejsce na 64 okrągłe płytki.

Bundle Monster oferuje duży pokrowiec, podobny do tego większego z BPS, jednak również tylko na małe płytki. Kosztuje 14,50 $ (+8,50 przesyłka) za 168 miejsc. Na większe płytki proponują osobny pokrowiec, który mieści zaledwie 16 płytek i kosztuje 9.99$ (+przesyłka).

Ok, pokrowiec ważna sprawa, ale bez przesady! Za takie sumy mogę kupić mnóstwo najróżniejszych płytek. A miejsce na nie zorganizować w inny sposób.
Początkowo zamierzałam zrobić go w małym segregatorze, do którego wsadzę koszulki poprzeszywane muliną lub z tekturek obszytych filcem i koszulek. Pomysł (jak zwykle u mnie) dojrzewał sobie powoli w głowie. W międzyczasie trafiłam na genialny post u Jagodowej. Połączyłam nasze pomysły i powstał:


DIY Pokrowiec na płytki do stempli.

Do jego stworzenia potrzebowałam:
- zeszytowego albumu na zdjęcia (nie było łatwo, dorwałam go w Auchan) za ok. 4 zł;
- kolorowej muliny, 1,80 zł sztuka;
- igły
- małych nożyczek
- kolorowych okładek: zdjęcia wzięłam z weheartit.com, skleiłam w paincie i wydrukowałam na sztywniejszym papierze.

Całość kosztowała mnie 5,80 a w zamian mam pokrowiec na 144 okrągłe płytki/ 72 prostokątne i wszelkie tego kombinacje.

Pierwsze strony podzieliłam na 4 części, po środku przesyłam muliną. Zaszyłam też górę strony, żeby płytki nie wypadały. Jedną ze stron przesyłam tylko w poprzek i u góry, aby wsadzić tam większe płytki prostokątne. Resztę zostawiłam na razie puste - będę je przeszywać w zależności od płytek, jakie kupię.

Wyszywanie szło bardzo szybko - nie jest ciężko przebić się przez strony. Jedyna trudność jest w przeszywaniu prosto :)  Następnie nożyczkami przecięłam folię na wielkość płytek, aby móc je wsadzić do środka.

Poszło mi tak sprawnie, że zrobiłam też drugi pokrowiec - dla mojej Mary (3 ostatnie zdjęcia).

















Co myślicie o tym pomyśle? Zamierzacie zrobić swój własny organizer, czy wolicie kupić gotowy?

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...