26.02.2015

Paznokciowa maszyna losująca: muzyka - KERLI ♥

Został mi ostatni tydzień stemplowania z Lorą i pojawi się już wkrótce.Wkręciłam się w ten projekt i będzie mi go bardzo brakowało :) W związku z tym, wyszukałam sobie kolejny, w którym z wielką chęcią biorę udział.

Projekt stworzyła Frambuesa, której blog śledzę zanim jeszcze zaczęłam swój :) Stworzyła przepiękną, czerwoną maszynę losującą, gdzie każdy mógł dodawać swoje hasła. Spośród nich wylosowała 4 i ta-dam! W tym tygodniu obowiązuje muzyka, a na każde zdobienie mamy 2 tygodnie. Więcej tutaj :)

Sama zgłaszałam hasło "muzyka" więc ogromnie się ucieszyłam. Tym bardziej, że to pierwszy tydzień a wiadomo - początki bywają trudne. Nie byłabym sobą, gdybym zmalowała nutki, klucz wiolinowy i odhaczyła ten tydzień z listy.

Wykorzystam tę okazję do przedstawienia Wam totalnie utalentowanej artystki.


Kerli - pochodzi z Estonii, aktualnie mieszka i tworzy w Los Angeles. Wybiła się piosenką Walking on Air. To wtedy ją odkryłam i zakochałam się od razu. Dlaczego? Bo ma cudowny głos, który sprawdza się nie tylko w balladach, ale i szybszych kawałkach. W dodatku jej teledyski są bajeczne i czasem ciężko mi się oderwać i powstrzymać by nie klikać kolejnych proponowanych przez You Tube klipów. Koniecznie zobaczcie chociażby Tea Party czy wspomniane wyżej Walking on Air :)
Kerli ma dość specyficzny styl i większość jej piosenek jest "ciężkich", dlatego zrozumiem, jeżeli nie każdy się w tym odnajdzie :)

Inspiracją dla dzisiejszego mani była piosenka Love me or leave me. Gdy ją usłyszałam pierwszy raz, ryczałam jak bóbr, więc ostrzegam lojalnie :) "Cytaty" na paznokciach pochodzą właśnie z tej piosenki, a na kciuku znajduje się obrazek z okładki pierwszej płyty Kerli.













Mani powstało dzięki genialnemu pomysłowi Modnani, która wykonała swego rodzaju "naklejkę" na paznokcia, drukując wzór na chusteczce higienicznej. Nie wierzyłam w ten cud, póki sama go nie dokonałam :) Więcej o tej technice możecie przeczytać tutaj

Tak powstały cytaty i creepy dziewczynka. Mała podpowiedź: jeżeli planujecie wykonać takie naklejki, przygotujcie duże pokłady cierpliwości przy wycinaniu. I nie zapomnijcie o bazie peel off pod spód! Ja zapomniałam i naklejka była praktycznie nie do zdarcia z paznokcia...
Dodatkowo, chyba trochę za dużo nałożyłam top coatu na cytaty i okrutnie mi zbąbelkowały. W rzeczywistości westchnęłabym "Meh..." ale w pisowni to jakoś dziwnie brzm... wygląda :)

Do zrobienia mani wykorzystałam:
Sensique Strong & Trendy Nails  101 
Barry M GNP5 Blueberry 431
- Wibo Wow Glamour Sand 1
- Golden Rose Rich Color 35
- płytka Essence
- Golden Rose Gel Look Top Coat

Kto z Was zna/ słucha Kerli? :)

22.02.2015

Stemplowanie z Lorą, sands & glitters


Przedostatni tydzień stemplowania z Lorą zakłada lakiery piaskowe lub glittery. Z tymi drugimi u mnie raczej średnio. Zdecydowanie wolę piaski <3

Prawdę mówiąc, nigdy wcześniej nie stemplowałam na piasku. Stemplowanie na gładkim lakierze niekiedy mnie przerasta a co dopiero na powierzchni tak nierównej...
Jednak okazało się, że nie jest tak źle jak myślałam! Poszło całkiem sprawnie.

Wszystko w kolorze różowym, bo miałam ochotę na coś mega słodkiego :)

Lakier piaskowy, jakiego użyłam to cudowny Golden Rose Holiday 63. Jest to pastelowo różowy piasek, z cudnymi drobinkami, które w słońcu opalizują na niebiesko. Swego czasu namiętnie nosiłam go na paznokciach, a co za tym idzie również w torebce (w razie jakiś poprawek) i niestety starły się kompletnie wszystkie napisy...

Do odbijania użyłam czerwonego Golden Rose Rich Color 23. Wzorki pochodzą z płytek Konad m33 i m30, które są najstarszymi płytkami jakie mam. Kupiłam je na samym początku "stemplowania" na allegro i w miarę, jak się w stemplowanie wciągnęłam, porzuciłam je na dnie szuflady. Zupełnie nie wiem czemu.
Wzory są cudowne i świetnie się odbijają (słabo odbity króliczek na małym palcu to wynik mojej nieudolności ;) ). Moim faworytem jest świnka, która jest przeurocza. Planuję któregoś razu pokolorować te słodkie zwierzątka :)


















Do zrobienia mani wykorzystałam:
Golden Rose Holiday 63
- Golden Rose Rich Color 23 
- Płytki Konad m33 i m30
.

18.02.2015

Stemplowanie z Lorą, Nude & Gold

W końcu jest!
Podjęłam walkę z nudziakami i wystemplowałam je piękną koronką, żeby sprostać kolejnemu tygodniowi stemplowania z Lorą.


Tym razem z (nie)małym poślizgiem, bo obowiązuje już kolejny tydzień.
Zobaczycie go w następnej notce :)


Jak na razie zapraszam na kolejną odsłonę nude & lace. Pierwszą możecie zobaczyć <tutaj> :)


Jako bazę pod stemple użyłam dwóch lakierów, które całkiem fajnie się ze sobą zgrały.

Pierwszy z nich to jedno z moich ostatnich odkryć - Golden Rose Rich Color 72, o którym więcej możecie poczytać <tutaj>. Nadal darzę go miłością bezgraniczną - jest cudowny!

Drugi lakier to najnowszy zakup. Bardzo chciałam wypróbować lakier z tej serii. A że nude nigdy za wiele, to wybrałam właśnie go: Vipera BB Nude 16. Spodziewałam się bardziej ciepłego odcienia. Ten jest dość... szary. Ale świetnie nadaje się pod stemple.

Wszystkie paznokcie wystemplowałam koronką, pochodzącą z płytki Born Pretty Store BP - 02. Niektóre koronki troszkę się rozmazały. Moja wina - testowałam nowy top coat, który (wbrew niektórym opiniom w internecie) jednak trochę rozmazuje stemple. Mowa o Golden Rose Gel Look.






Do zrobienia mani wykorzystałam:
Golden Rose Rich Color 72
- Vipera BB Nude 16
- Golden Rose Rich Color 35 
- Golden Rose Gel Look Top Coat
-Płytka BP02
.

16.02.2015

Lakierowy misz-masz: Barry M, Essie, Vipera

Teoretycznie powinno się pojawić zdobienie na kolejny tydzień stemplowania, ale ostatnio nie dogaduję się ani z nudziakami, ani tym bardziej ze złotem.
Moje próby skończyły się... krótko mówiąc: źle i nie nadawały się do pokazania ;)

Odwiedziłam ostatnio moją przyjaciółkę.
Od zawsze lubiłam grzebać koleżankom w lakierach, a jej już w szczególności. Także dzisiejsze mani zawdzięczam dobrotliwości Mary


Chcąc wypróbować jak najwięcej lakierów, zdecydowałam się na mały misz-masz. Wybrałam 3 lakiery, które całkiem fajnie ze sobą współgrają.

Pierwszy z nich to cudowna mięta z Barry M - Green Berry 405. Podobno jest już po przejściach (zgęstniał i został rozcieńczony). Po drugiej warstwie nadal miejscami prześwitywało, więc musiałam dodać trzecią.  Mary twierdzi, że jej starczają dwie i że nieumiejętnie malowałam ;]


Drugim lakierem był najnowszy nabytek - Essie In the cob-ana. Chociaż za niebieskimi nie przepadam, to w tym zestawieniu mi się podoba ;) Przyznam, że to była moja pierwsza styczność z lakierami Essie. Malowało się całkiem nieźle, pomimo cienkiego pędzelka (o! Przy okazji: dowiedziałam się, że lakiery Essie mają inne pędzelki w wersji amerykańskiej i europejskiej - jedne są bardziej wąskie. Ale zabijcie mnie, nie pamiętam które - pewnie Mary w komentarzu mnie ponownie uświadomi). Potrzebowałam tylko dwóch warstw do pełnego krycia.

Trzeci lakier to popularna ostatnio na blogach Vipera Belcanto 146. Piękne srebrne, holograficzne wykończenie. Tutaj też dwie warstwy wystarczyły. Chyba się w nim zakochałam i skończy się jego zakupieniem...


Wszystko pokryłam topem z Seche Vite na podeschnięte paznokcie (za dużo naczytałam się o tym, że ściąga lakier - lepiej nie ryzykować). Wszystkie ładnie się po nim błyszczą, ale nie zdecyduję się na niego z dwóch powodów.
Po pierwsze: szybko gęstnieje (podobno firma wypuściła specjalny rozcieńczacz właśnie do tego topu - czyż to nie przyznanie się do porażki? ;) )
Po drugie: przeokrutnie śmierdzi! Nie zniosłabym tego więcej niż ten jeden raz.

Zdjęć lakierów niestety nie mam. Następnym razem się poprawię, obiecuję ;)





Wykorzystałam:
- Barry M Green Berry 405
-  Essie In the cob-ana
-  Vipera Belcanto 146

13.02.2015

Ciekawska trzynastka: najdroższe lakiery na świecie!

Postanowiłam rozpocząć cykl wpisów, zatytułowanych "Ciekawska trzynastka". Wpisy będą pojawiać się trzynastego dnia każdego miesiąca i zawierać będą ciekawostki z paznokciowego i lakierowego świata.
Na dobry początek:

Najdroższe lakiery świata!


Miejsce 3.

Models Own Gold Rush

Buteleczka tego lakieru kosztuje około 130 000 dolarów za 14 ml. W środku, znajduje się najzwyklejszy złoty lakier, który możemy kupić w wersji standardowej za około 5 dolarów. Resztę sumy płacimy za opakowanie, a właściwie za zakrętkę, która jest wysadzana ponad tysiącem diamentów.


Miejsce 2.

Azature Black Diamond 

Kosztuje 250 000 dolarów za 15 ml. Znany amerykański projektant biżuterii Azature, chciał ozdobić klejnotami również paznokcie. W ten sposób powstał lakier. W jego środku znajduje się 267 karatowe czarne diamenty. Czerń i czerwień zarezerwowane są w Chinach dla rodziny królewskiej, stąd pomysł na kolor lakieru.

W 2012 roku, na gali Emmys Kelly Osbourne zaprezentowała się z właśnie tym lakierem na paznokciach. Nie spodobało się to jej fanom, którzy zarzucili artystce marnowanie pieniędzy, kiedy na świecie jest tylu potrzebujących. Skwitowała to zdaniem "Proszę wybaczcie mi, że tego nie żałuję. Sprawił, że poczułam się jak królowa".

Firma wypuściła na rynek tańszy odpowiednik (z czarną nakrętką), którego koszt wynosi zaledwie 25 dolarów. Plotki głoszą, że w każdej buteleczce znajduje się jeden mikro diament.


Miejsce 1.

Azature White Diamond

Kosztuje zaledwie 1 000 000 (milion!) dolarów za 15 ml. W środku znajdują się 98 karatowe diamenty. Nakrętka pokryta jest platyną a w niej zatopionych jest 1400 ręcznie wybieranych diamentów.
Na manicure tym lakierem zdecydowały się ponownie Kelly Osbourne oraz Toni Braxton. Lakier został potem wystawiony na aukcji charytatywnej.

Powstała tańsza wersja tego lakieru za 30 dolarów. Standardowo, znajduje się w nim prawdziwy diament.



Uważam, że cena tych lakierów jest kosmiczna. I nawet gdybym miała miliony na koncie, nie zdecydowałabym się na ich zakup.
Co o nich myślicie? A może znacie jeszcze droższe lakiery? ;)


Źródła tekstu: 1, 2, 3, 4, 5, 6
Źródła zdjęć: 1, 2, 3, 4, 5, 6

05.02.2015

Stemplowanie z Lorą, red & purple

Kolejny tydzień stemplowego wyzwania u Lory. Muszę przyznać, że z tygodnia na tydzień czuję się w nim coraz lepiej i będzie mi go brakowało po zakończeniu.

Kompletnie przepadłam, jeśli chodzi o szukanie i kupowanie nowych płytek. Aktualnie czekam na 11 (!) nowych cudeniek.

Wracając do wyzwania: jako, że czerwony nie jest "moim" kolorem i używam go bardzo rzadko... Bez wahania wybrałam fiolet.


Fioletowy, którego użyłam to cudny lakier, który kupiłam na wyprzedaży u Aalimkii. Na zdjęciach i w buteleczce (na pierwszy rzut oka) wyglądał na niebieski. Jednak po przyjrzeniu się uważniej, okazał się pięknym fioletem. Mowa o Virtual Fashion Mania  183 I like it . Lakier niestety trudno było ujarzmić - rozlewał się na końcówki i zbąbelkował mi na kilku paznokciach, pomimo tego, że pomiędzy kolejnymi warstwami odczekiwałam dłużej niż zazwyczaj przy innych lakierach. Jakbym coś przeczuwała! ;)

Ostemplowałam go serduszkami, w końcu luty to taki "zakochany" miesiąc ;) Wzory pochodzą z płytki od Born Pretty Store QA86, której bliżej możecie obejrzeć tutaj. Stempelki wykonałam fioletowym Golden Rose Rich Color 134.

Pomimo niedociągnięć i tych okropnych bąbelków, nie mogę się napatrzeć na te słodkie serduszka 











 Do zdobienia mani wykorzystałam:
-Virtual Fashion Mania 183 I like it 
- Golden Rose Rich Color 134
- Safari (bezbarwny, do pokrycia wzorków, żeby top ich nie rozmazał)
- Golden Rose Quick Dry Top Coat 
-Płytka QA86
.

02.02.2015

Chocolate with flowers

Historia tego mani jest długa.
Naoglądałam się w internecie pięknych nudziaków, jako że mój z wibo powoli dobija dna.

Będąc w Hebe wybrałam piękny nude od Eveline Mini Max, jednak po 3 warstwach nadal nie pokrył płytki paznokcia w 100% i wszystko prześwitywało.

Postanowiłam więc końcówki paznokci ostemplować brązowymi kwiatkami. Jako, że posiadałam tylko jeden brąz - Virtual Fashion Mania 199 Hazelnut, spróbowałam odbić kwiatki właśnie nim. I co? I guzik z pętelką.

Kwiatki prawie w ogóle nie odbiły się na paznokciach. Wszystko było do zmycia, a ja pomalowałam paznokcie na jeden, sprawdzony kolor i z fochem poszłam w świat ;)

Jednak wizja brązowych kwiatków na lakierze nude chodziła za mną i nie dawała spokoju. Wybrałam się więc do Golden Rose, aby zaspokoić moje sumienie ;)
Tym sposobem trafił do mnie Golden Rose Matte Satin  nude 01 oraz Golden Rose Rich Color 115.




Nudziak daje radę pod względem koloru, jednak zdarzyło mu się zbąbelkować. Poza tym, okrutnie długo schnie i gdyby nie wysuszacz, nie dałabym rady zrobić na nim stempelków.

Drugi lakier to (uwierzcie mi na słowo) piękna gorzka czekoladka. I jak nie przepadam za brązami... ba! do niedawna nie miałam ani jednego, tak w tym lakierze jestem zakochana. Bardzo trudno było uchwycić jego kolor, bo mój aparat nie akceptuje ciemnych odcieni i wszystkie wrzuca do jednego worka: "czarne". Kwiatki zrobione są również tym lakierem i po nich widać, że są brązowe ;)

Wzór kwiatków jest z płytki XIUYA-31 (chyba mojej ulubionej, patrząc pod kątem częstotliwości jej używania).



Miałam w weekend więcej czasu na zrobienie zdjęć - stąd taka ilość ;)



Do zrobienia mani wykorzystałam:
- Golden Rose Matte Stain nude 01
- Golden Rose Rich Color 115
- Safari (bezbarwny, do pokrycia wzorków, żeby top ich nie rozmazał)
- Golden Rose Quick Dry Top Coat
-Płytka XIUYA-31

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...