25.11.2014

Hybrydy - moja historia

Na hybrydy zdecydowałam się niecały rok temu.
Słyszałam o nich już od jakiegoś czasu i stawały się coraz bardziej popularne.
Chwalone były za trwałość, wzmocnienie paznokci i brak oczekiwania na wyschnięcie lakieru.



Zapewne sama bym się nie zdecydowała, żeby pójść do salonu i oddać moje paznokcie w ręce zupełnie obcej kobiety.
Wystarczyły mi opowieści koleżanek i znajomych o zbyt mocno spiłowanej płytce (aż do bólu!), źle nałożonej hybrydzie, która odprysła po zaledwie kilku dniach, o dziwnych lakierach "no name" używanych do tego procederu.
No, thanks.

Jednak gdy moja znajoma zaczęła zajmować się tą metodą, stwierdziłam, że co jak co, ale jej można zaufać. Link do jej bloga znajduje się <tutaj>.

Długo zastanawiałam się jaki kolor wybrać - w końcu miał zostać ze mną na dłużej niż 3-4 dni.
Kusiła mnie mięta, ale odpadła ze względu na porę roku - zimą mięta jakoś nie bardzo mi pasowała.
Kusił mnie też delikatny beż, na którym miałam wizję robienia stempelków. Jednak wiedziałam, że nie zawsze będę miała czas lub nie będzie mi się chciało ich stemplować, a gołe beżowe paznokcie przy mojej długości wyglądałyby źle.
Padło na mój ukochany burgundowy, który tu wpada bardziej w czerwień, niż fiolet, ale i tak byłam zachwycona kolorem. Przez tydzień. I tu zaczynają się schody.

To był dopiero pierwszy tydzień, a ja (przyzwyczajona do zmiany koloru co mniej więcej 3-4 dni) już miałam dość burgundowego. No trudno. Życie. Zapewne wtedy ściągnęłabym hybrydę, gdyby nie to, że bardzo chciałam sprawdzić jak długo utrzyma się na moich paznokciach.

Tutaj zdjęcie po około 1.5 tygodnia:



Paznokcie rosły i były dobrze utwardzone, hybryda się trzymała - niby żyć nie umierać.
Gdyby nie fakt, że zaczęły mnie denerwować odrosty. Malutkie, ale zawsze.

Trwałam w tym moim eksperymencie dalej. Twardo.
Odrosty kuły po oczach, a ja dzielnie męczyłam się z burgundem. Trzy tygodnie.

Zdjęcie po 3 tygodniach:



Jak widać wtedy moja hybryda wyzionęła ducha. Na kciuku powstał uszczerbek. Nie odpadła hybryda, tylko zeszła wierzchnia warstewka paznokcia razem z nią. Armagedon. W dodatku żaden z moich licznych burgundów nie pasował kolorem, żeby domalować ten mały obszar. Musiałabym malować wszystkie paznokcie. Mijało się to z celem, więc... Pozbyłam się hybryd.

Znajoma zostawiła mi specjalny preparat do ich usuwania. Namoczyłam nim waciki, przyłożyłam do paznokcia, obwiązałam folią i po 15 minutach po hybrydach nie było śladu.
Finally!

Byłam bardzo zaskoczona stanem moich paznokci. Oprócz niefortunnego kciuka, wszystkie były w całości i miały się świetnie. Byłam nastawiona na to, że paznokcie polecą mi w przeciągu tygodnia od zdjęcia hybrydy (tak, znów nasłuchałam się opowieści dziwnej treści..). Nic takiego się nie stało. Ale ciężko mi powiedzieć, jak to działa na dłuższą metę.


Podsumowując:
Rozumiem cały zachwyt nad hybrydami, bo jest wielce prawdopodobne, że gdybym nie miała fioła na punkcie lakierów to hybrydy byłyby dla mnie idealnym rozwiązaniem. Jedno pomalowanie i spokój na 2 tygodnie. Bez odprysków. Bez złamanego paznokcia. Bez zmywania i malowania z powrotem co kilka dni. I z nieustannie pięknym połyskiem.
Ale nie jestem przeciętnym człowiekiem w tym temacie. Wolę malować paznokcie co trzy dni (i móc wybrać za każdym razem inny kolor), patrzeć z niesmakiem na każdy odprysk, kontrolować długość starć na końcówkach i non stop uważać, by nie narazić paznokci na uraz mechaniczny.
I wiecie co? Lubię to!


Miałyście kiedyś hybrydy? Jak się u Was sprawdziły? ;)

14 komentarzy:

  1. "Wolę malować (...) patrzeć z niesmakiem na każdy odprysk" - mega :D
    Myślę, że to świetna opcja dla osób zapracowanych, sama jak teraz nie mam czasu, to zamarzyłam o lakierze, który spokojnie przetrwałby z 5 dni na paznokciach. Mimo wszystko, na hybrydy patrzę tak samo, jak Ty - szybko się nudzę kolorem i do tego ten odrost... Nie zdzierżyłabym :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto spróbować, żeby wiedzieć. Ja jestem ciekawskim stworzeniem, lubię takie rzeczy.
      Dlatego też zdecydowałam sie na przedłużanie rzęs. A to, że i rzęsy nie przypadły mi do gustu to już inna sprawa. Przynajmniej nie siedzę i nie zastanawiam się: przedłużyć czy nie przedłużyć, zrobić hybrydy czy nie?

      Usuń
  2. Mnie kusi ich trwałość, ale zdecydowanie odstrasza odrost. Wolę szukać trwałego lakieru, który mi te 3-4 dni wytrzyma, potem i tak muszę poprawić, bo paznokcie rosną mi dość szybko.
    Podoba mi się kolor, który wybrałaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też rosną w miarę szybko i zdzierżenie tego odrostu było nie lada wyzwaniem ;)

      Usuń
  3. nigdy nie korzystałam z hybryd "no name" ani nie znam porządnej kosmetyczki, która robi takimi paznokcie. Lakierem hybrydowym powinno się cieszyć 14 dni, że wytrzymały ci 3 tygodnie jestem w szoku;P sama bym nie wytrzymała z takim odrostem:) ściągam od razu gdy jest zbyt widoczny :) ogólnie bardzo ładny kolorek wybrałaś:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiele moich koleżanek korzystających z Groupona natknęło się na hybrydy nie wiadomo jakiego pochodzenia. Lepiej sprawdzić salon przed zakupem groupona ;)

      Usuń
  4. O matko. Podzwiam! Ja bym nie dała rady wyhodować takiego potwora :D
    Bardzo chętnie zrobiłabym sobie hybrydy mleczne ale podejrzewam, że byłoby to szaleństwo jednorazowe i bardzo krótkie a co za tym idzie mało opłacalne.
    Ewentualnie gdyby mieć swoją lampę i robić sobie samemu to może by to miało ręce i nogi- ja niestety właśnie się swojej pozbyłam więc poderzewam, że hybrydowych paznokci długo jeszcze nie zobaczę :))
    --
    francja-elegancja.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Potwora, to znaczy? xD
      Żeby mieć swoją lampę i lakiery, trzeba być do tego przekonanym. Ja bym tego nie używała (chyba, ze miałabym robić komuś), więc u mnie tylko by się marnowało.

      Ale! Jeśli chcesz spróbować z hybrydami, albo założyć je na krótki czas i nie stracić majątku (nie oszukujmy się - ceny 50-100 zł są przesadzone) to warto poszukać w internecie ogłoszeń na modelkę paznokci (chociażby na gumtree, albo na stronach poszczególnych szkół kosmetologicznych). Jest tego mnóstwo i często są one darmowe ;)

      Usuń
    2. Potwora=odrostu :))
      Pomysł bardzo dobry o ile to akcja jednorazowa- w tajemnicy powiem, że nawiązałam cikawą współpracę i niestety często muszę robić aktualizację moich paznokci. Wymaga się ode mnie pokazywania naturalnych, nie pomalowanych paznokci i różnych tam takich testów więc mnie się hybrydy nie uśmiechają póki co :( Ale idea bardzo dobra ;) Może jak mi się połamią szpony to zakręcę się w temacie :)
      --
      francja-elegancja.blogspot.com

      Usuń
    3. w takim razie gratuluję współpracy ;)
      I nie kracz, nie ma łamania się paznokcie. Nie, nie i jeszcze raz nie! Moja największa zmora i chyba wszystkich dziewczyn lubiących dłuższe paznokcie ;)

      Usuń
  5. NIgdy nie probowalam hybrydy, ale prezentuje sie slicznie, tylko czy nie przeszkadza w codziennych czynnosciach? To pewnie kwestia przyzwyczajenia. Pozdrawiam serdecznie Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hybryda jako hybryda nie przeszkadza, bardziej może przeszkadzać długość paznokci, ale tę każdy dobiera do swoich upodobań ;)

      Usuń
  6. Uff, znalazłam :D Muszę zapolować na taki burgund, ja polubiłam hybrydy. Dla mnie to bardzo wygodne ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co się orientuję, to ta hybryda była firmy semilac. Niestety nie znam numerka ;)

      Usuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz, jednak nie interesują mnie te typu
"sub za sub", "fajny blog, wpadnij do mnie".
Odwiedzam wszystkie osoby komentujące i jeżeli blog przypada mi do gustu
- dodaję go do obserwowanych ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...